Bramkarze w roli głównej


Julius Pohjanoska oraz Tomas Fuczik byli bohaterami tego ciekawego widowiska.


Przy stanie 1:0 dla gości w 55 min Michaił Syty uderzył silnie, ale tyski bramkarz popisał się iście piłkarską paradą i zatrzymał krążek. Udanych interwencji miał zdecydowanie więcej i zachował „czyste” konto, a tyszanie za sprawą Bartłomieja Jeziorskiego zdobyli „złotego” gola. Obie drużyny zasłużyły na uznanie, bowiem grały na więcej niż dobrym poziomie ligowym. Hokeiści z Torunia w 1. rundzie dość nieoczekiwanie wygrali w Tychach i w rewanżu też postawili twarde warunki. Od pierwszej minuty śmiało atakowali i szukali sposobu, by pokonać Fuczika. Skonstruowali kilka ciekawych akcji i pod bramką było groźnie. Rusłan Baszyrow w 4 min uderzył z koła bulikowego i krążek śmignął tuż nad bramką. Z kolei w 11 min bracia Kamil i Michał Kalinowscy byli bliscy zmiany wyniku, ale Fuczik wyszedł z opresji. Tyszanie próbowali wyjść z zaskakującą kontrą, ale napastnikom nie udało się pokonać Pohjanoski. Na 36 sek. przed końcem Erik Schafer, młodzieżowy reprezentant kraju, popisał się uderzeniem spod niebieskiej linii i krążek wpadł do bramki. Sędziowie zdecydowali się na analizę wideo i bramki nie uznali, bo dopatrzyli się spalonego w polu bramkowym.


W drugiej odsłonie oba zespoły zwiększyły tempo akcji i sporo się działo pod bramkami, jednak obaj golkiperzy znają swój fach. W 26 min w doskonałej sytuacji znalazł się Denis Fjodorows, ale nie trafił w krążek, a z kolei w 30 min starszy z Kalinowskich, Kamil, posłał krążek tuż ponad bramką. Tyszanie też przeprowadzili kilka składnych akcji. W 36 min Łyszczarczyk idealnie wyłożył krążek Jeziorskiemu, ale ten w „gumę” nie trafił. Był tak wściekły na siebie, że przez kilka sekund tłukł kijem w lód jakby chciał zrobić dziurę. Ostatnia tercja zapowiadała się emocjonująco. Od 42 min tyszanie grali w podwójnej przewadze i wreszcie Jeziorski zdołał umieścić krążek w siatce. A potem było wiele ciekawych sytuacji, bo obie drużyny grały w osłabieniu. W 57 min trener gospodarzy poprosił o czas i przygotował zespół na wycofanie bramkarza. A tymczasem Atte Huhtela powędrował na ławę kar i nie było możliwości wprowadzenia szóstego gracza. Fiński golkiper gospodarzy opuścił bramkę dopiero 15 sek. przed końcem.


GKS zdobył cenne punkty i zapewnił sobie trzecie miejsce przed finałowym turniejem Pucharu Polski. W półfinale zmierzy się z Re-Plastem Unią Oświęcim


(sow)


TAURON HOKEJ LIGA


1. GKS Katowice (m) 17 48 70:36 17/3

2. Re-Plast Unia 18 34 69:46 11 7/1

3. GKS Tychy (p, sp) 18 34 54:39 12/3 6/1

4. Energa 19 28 62:62 9/1 10/2

5. JKH GKS 18 28 54:49 9/1 9/2

6. Comarch Cracovia 19 25 61:71 9/4 10/2

7. PZU Podhale 18 21 59:75 6 12/3

8. Zagłębie 18 18 58:70 6/1 12/1

9. Marma Ciarko 17 7 32:71 2 15/1


W piątek, 24.11., grają: JKH - Zagłębie (18.00), Ciarko - Energa (18.00), Unia GKS Katowice (18.00), Cracovia - Podhale (18.30).


Energa Toruń - GKS Tychy 0:1 (0:0, 0:0, 0:1) 0:1 - Jeziorski - Padakin - Łyszczarczyk (43:01, w podwójnej przewadze). Sędziowali: Michał Baca i Rafał Noworyta - Maciej Byczkowski i Michał Kłosiński. Widzów 1042.


ENERGA: Pohjanoska; Johansson - Schafer, Zieliński - Behm, Kurnicki - Jaworski, Sozanski - Gimiński (2); Djumic (2) - Fjodorows (2) - Łarionows, Tiainen - Huhetla - Jaakola, M. Kalinowski (2) - K. Kalinowski - Kogut, Prokurat - Syty Baszyrow. Trener Juha NURMINEN.


GKS: Fuczik; Jaśkiewicz - Kaskinen (2), Jaromersky - Nilsson, Pociecha - Bizacki, Bryk; Jeziorski - Komorski - Łyszczarczyk (2), Bukowski - Padakin Mroczkowski, Korenczuk (2) - Turkin - Gościński, Marzec - Ubowski (2) - Krzyżek. Trener Pekka TIRKKANEN.


Kary: Energa - 8 min, GKS - 8 min.




3 „CZYSTE” konta zaliczył Fuczik w tym sezonie.


38 STRZAŁÓW oddali gospodarze, ale nie zdobyli gola; goście zrewanżowali się 29 uderzeniami i raz krążek znalazł się w siatce.


68 SEKUND tyszanie mieli grać w podwójnej przewadze (w boksie kar M. Kalinowski i Djumic), ale na 4 sek. przed końcem kary M. Kalinowskiego Jeziorski zdobył gola dla tyszan.