Radość bielszczan ze zdobycia okazałego trofeum była ogromna... Fot. ŚLZPN
Pomocna dłoń Stryjewskiego
Rezerwy Podbeskidzia okazały się bezlitosne dla Rotuza Bronów, gromiąc go w finale Poltent Pucharu Polski na szczeblu podokręgu Bielsko-Biała.
Na sztucznej murawie boiska „Zapora Wapienica” bielszczanie od pierwszego gwizdka ruszyli do zdecydowanych ataków i raz po raz stwarzali sytuacje podbramkowe, których nie potrafił wykorzystać Giorgi Merebaszwili. 37-letni Gruzin, mający 131 występów w polskiej ekstraklasie, najbliżej szczęścia był w 14 minucie, ale strzelając z 16 metra trafił w poprzeczkę, a śpieszący z dobitką 36-letni Damian Chmiel, który w ekstraklasie zagrał 104 razy, był na spalonym.
Rozwiązany worek
Co się jednak odwlecze… W 19 minucie 17-letni Michał Stempniewicz uciekł obrońcom i będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem dograł do Mateusza Stryjewskiego, który trafieniem do pustej bramki rozwiązał worek z bramkami. 26-letni skrzydłowy, znany z gry na zapleczu ekstraklasy, sfinalizował także kontrę w 32 minucie i po podaniu Merebaszwilego z zimną krwią wygrał pojedynek z Adrianem Granatowskim. Bramkarz Rotuza zwijał się jak w ukropie i gdyby nie jego postawa oraz efektowne parady, bielszczanie strzeliliby znacznie więcej goli. Jego koledzy sporadycznie dochodzili do szans bramkowych, ale w 22 minucie przed stratą samobójczego gola po wrzutce Daniela Ferugi z rzutu wolnego gości uratowała poprzeczka, a 11 minut później Bartłomiej Feruga w sytuacji sam na sam z Szymonem Brańczykiem posłał piłkę obok słupka. Ta niewykorzystana okazja na strzelenie kontaktowego gola błyskawicznie się zemściła, bo Merebaszwili, finalizując kontrę zagrał do Chmiela, a ten strzałem do pustej bramki ustalił wynik do przerwy.
Uratowany honor
Także po zmianie stron rezerwy Podbeskidzia dominowały, stąd Granatowski miał możliwości zaprezentowania umiejętności, ale w 61 minucie duet Chmiel Merebaszwili tak rozmontował defensywę Rotuza, że piłka po strzale 3-krotnego mistrza i 3-krotnego zdobywcy Pucharu Gruzji trafiła do siatki. Znalazła się w niej także w 65 minucie, kiedy Merebaszwili dograł do Stryjewskiego, a ten z 7 metrów skompletował hat trick. Chwilę później murawę opuścili strzelcy goli, a ich zastępcy oraz piłkarze, którzy pozostali na boisku nie potrafili udowodnić swojej przewagi. Ba, to Rotuz okazał się skuteczniejszy i choć w 74 minucie Szymon Skęczek w ostatniej chwili został zablokowany przez Michała Batelta, to w 84 minucie bronowianie zdobyli honorową bramkę, a z błędu Brańczyka skorzystał Krystian Cyroń, przymierzając z dystansu.
Statuetki i czeki
Ostatnie minuty gry należały do bramkarza Rotuza. Granatowski nie tylko skutecznie interweniował po strzałach Stempniewicza, ale również popisał się obroną rzutu karnego. Po faulu Jakuba Mencnarowskiego na Patryku Czaderze sędzia wskazał bowiem na „wapno”. Wykonawcą „jedenastki” był Stempniewicz, ale jego strzał padł łupem 24-letniego golkipera. Nie zmieniło to jednak faktu, że po ostatnim gwizdku piłkarze Rotuza Bronów, 10. drużyny V grupy klasy okręgowej, z rąk prezesa bielskiego podokręgu Marka Kubicy oraz towarzyszących mu: wiceprezesa Janusza Mędrzaka, członków prezydium Pawła Lewkowicza, Jarosława Rozmusa, Wacława Waliczka, a także przewodniczącego komisji do spraw rozgrywek Mariana Antosa i członka komisji do spraw dyscypliny Dariusza Kanika, otrzymali srebrne medale, czek na 1500 złotych oraz statuetkę za dotarcie do finału.
Natomiast złote medale oraz czek na 2500 złotych i puchar odebrali piłkarze Podbeskidzia II, które wiosną zagra w rozgrywkach na szczeblu Śląskiego ZPN. Pierwszy gol był bardzo ważny, bo ułożył dalszą część spotkania, w którym grało nam się zdecydowanie łatwiej. Hat trick daje radość i buduje pewność siebie. Zszedłem z pierwszej drużny, żeby pomóc kolegom w zdobyciu pucharu. Dopięliśmy swego, ale nie ma co ukrywać, mierzyliśmy się z zespołem niżej notowanym i musieliśmy wygrać podsumował Mateusz Stryjewski.
Rotuz Bronów Podbeskidzie II
Bielsko-Biała 1:5 (0:3)
Bramki: Cyroń 84 Stryjewski 19, 32, 65, Chmiel 34, Merebaszwili 61.
ROTUZ: Granatowski Strzelczyk (69. Tański), Mencnarowski, Bieńko (46. Stanclik), Cyroń Wronka (76. Wizner), D. Feruga, B. Feruga (40. Rodak), Wieczorek Adamczyk, Szczelina (52. Skęczek).
Trener Jakub KUBICA.
PODBESKIDZIE II: Brańczyk Willmann (63. Piecuch), Felsch, Batelt, Bernard Stryjewski (67. Biskup), Stempniewicz, Liszka, Czader, Chmiel (75. Burda) Merebaszwili (70. Studnicki).
Trener Adrian OLECKI.
Sędziował Jakub Tekieli (Bielsko -Biała).
Żółte kartki: Mencnarowski Batelt, Biskup. Jerzy Dusik
Jeszcze 6 finałów
Wicelider II grupy IV ligi śląskiej, sięgając po Puchar Polski na szczeblu podokręgu Bielsko -Biała, dołączył do Dramy Zbrosławice (podokręg Bytom), Victorii Częstochowa (Częstochowa), Ruchu II Chorzów (Katowice), Beskidu Skoczów (Skoczów) i Górnika II Zabrze (Zabrze), a pozostałych uczestników poznamy wiosną, kiedy rozegrane zostaną finały podokręgów: Lubliniec, Racibórz, Rybnik, Sosnowiec, Tychy i Żywiec.
