
Nie straciliśmy wiary
Rozmowa z Michaelem Ameyawem, pomocnikiem Piasta
Dwa zwycięstwa w ostatnich grudniowych meczach mocno zmieniły nastroje po tej rundzie?
- Traktujemy wygrane z Lechem i Stalą jako ogromny kop motywacyjny na zimowe przygotowania i rundę wiosenną. Gdy teraz patrzymy w tabelę, to już jest nieźle, a warto pamiętać, że mamy do dokończenia mecz z Puszczą Niepołomice i szansę na kolejne punkty. Z nimi w tabeli może być jeszcze lepiej i taki też jest nasz cel na nowy rok i wiosenne granie.
Czy piłkarski los w grudniu zaczął wam oddawać to, co zabrał we wcześniejszych kolejkach? Mieliście przecież wiele dobrych meczów, po których maksimum remisowaliście.
- Generalnie w tym sezonie naprawdę graliśmy dobrą piłkę. W wielu meczach dominowaliśmy, przeważaliśmy, ale zawsze czegoś brakowało, najczęściej skuteczności i szczęścia pod bramką rywali. Mecz z Lechem w Poznaniu był tego odwrotnością, bo wygraliśmy, choć sytuacji akurat nie było zbyt dużo. Z kolei w meczu ze Stalą zaprezentowaliśmy wyjątkową skuteczność, której wcześniej nie było, bo mimo wielu strzałów lub sytuacji nie potrafiliśmy strzelić tego gola więcej. Uważam, że jak sumiennie pracujesz i grasz swoje, to los prędzej czy później ci odda. Na przestrzeni rundy nie było źle, oby wiosna była po prostu lepsza wynikowo i punktowo.
To była jedna z najdziwniejszych rund Piasta. 12 remisów to... niezwykłe osiągnięcie.
- Dla nas nie było to nic przyjemnego, ani śmiesznego. Gdy czujesz, że jesteś lepszy na boisku, a nie wygrywasz, to irytacja rośnie. My jednak nie traciliśmy wiary w to, co robimy, staraliśmy się nie przywiązywać wagi do tego co się pisze i mówi. Uważam, że nasza drużyna jest na tyle jakościowa, że możemy walczyć jak równy z równym z każdym zespołem. Było to widać w przebiegu meczów z topem ligi, gdzie naprawdę nie odstawaliśmy. Po grze zasługiwaliśmy na więcej w takich meczach, jak choćby z Lechem u siebie czy Legią. Widziałem zestawienie za cały 2023 rok i jesteśmy wśród najlepszych sześciu drużyn, a gdybyśmy wygrali z Puszczą to będziemy w TOP 4, to o czym świadczy.
Na początku pracy trenera Aleksandara Vukovicia w Gliwicach grał pan regularnie, ale brakowało liczb. W tym sezonie strzela pan coraz więcej, asyst też jest więcej. Skąd taka przemiana?
- Myślę, że to wynika z zaufania jakie mam od trenera Vukovicia. Gram w każdym meczu ligowym od początku i mam już więcej doświadczenia. Trener zawsze mi powtarzał, że mogę wykręcać naprawdę przyzwoite statystyki i tak się zaczęło dziać. Uważam jednak, że wciąż stać mnie na więcej, bo już jesienią mogło być więcej goli, asyst też, bo nie zawsze dobrze podawałem kolegom w dogodnych sytuacjach.
Jesienią widzieliśmy pana na różnych pozycjach, pod koniec roku nawet w ataku. Gdzie Michael Ameyaw czuje się najlepiej?
- Moja optymalna pozycja to skrzydłowy. Za mną jednak pierwsza taka runda, w której pełniłem rolę wysuniętego napastnika i… muszę przyznać, że dobrze się czułem. Staję się coraz bardziej uniwersalny i jestem gotowy na kolejne wyzwania.
Rozmawiał Krzysztof Brommer
