Rozgrzewający finał
Ponad 8 lat przyszło czekać piłkarzom Beskidu Skoczów na zwycięstwo w Pucharze Polski na szczeblu podokręgu.
Dokładnie 14 marca 2015 roku grający w klasie okręgowej skoczowianie pokonali Cukrownika Chybie 6:1, a „katem” rywali zza miedzy okazał się Marcin Jaworzyn, autor 4 goli. Ponad 8 lat później snajper Beskidu znowu wystąpił w roli głównej i zdobywając 2 bramki poprowadził swój zespół do zwycięstwa 3:2 z grającym klasę wyżej Tempem Puńców.
- Fajnie, że znowu udało mi się coś strzelić w Pucharze Polski - uśmiechnął się Jaworzyn. - Pierwszą bramkę zdobyłem po wrzutce Kacpra Zątka. Wyprzedziłem obrońcę, dołożyłem lewą nogę i piłka wpadła w „krótki” róg. Przy drugim golu znowu Zątek dośrodkował, Jakub Krucek przedłużył lot piłki, a mnie się udało „główką” pokonać bramkarza. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa i mam nadzieję, że jest ono zapowiedzią dobrej wiosny w naszym wykonaniu.
Radość w skoczowskim obozie faktycznie była wielka. Cieszyli się zawodnicy i fetujący sukces kibice. - Wygraliśmy z rywalem, który gra klasę wyżej, ale bardzo dobrze się znamy z kolegami-przeciwnikami z Tempa Puńców - dodał kapitan Beskidu, Kamil Kotrys. - Wiedzieliśmy więc, że to będzie trudny mecz w dodatku na ciężkim boisku, bo warunki pogodowe utrudniły granie. Nastawiliśmy się jednak odpowiednio i udało się wygrać, odzyskać puchar oraz zrewanżować Tempu za finałową porażkę przed rokiem. Wtedy w Puńcowie było 4:4 i przegraliśmy po karnych, a teraz na swoim boisku przechyliliśmy szalę zwycięstwa, choć łatwo nie było. Szybko straciliśmy bramkę i jak zwykle w takim momencie morale zespołu poszło w dół, ale to była 10 minuta, więc przed nami było jeszcze dużo czasu na odrobienie strat. Szybko udało się to zrobić i to nam dodało skrzydeł. Uczucie po zwycięskim meczu, tym bardziej w finale, jest wspaniałe. Cieszy, że mogliśmy sprawić przyjemność kibicom, tym bardziej że zrobiliśmy to na 100-lecie klubu.
Trener skoczowian Bartosz Woźniak, którego nazwisko kibice skandowali najgłośniej, cieszył się jednocześnie analizując przebieg spotkania. - Nie ukrywam, że bardzo mocno zwracałem uwagę na to, żebyśmy byli dobrze zorganizowani przy stałych fragmentach gry wykonywanych przez Tempo, a mimo to na początku właśnie po takim zagraniu straciliśmy gola - stwierdził Woźniak. - Po wrzutce wybiliśmy piłkę, ale szybko wróciła w nasze pole karne, w którym było nas bardzo dużo, ale przeciwnik zdołał oddać strzał. Mam więc pretensje do moich zawodników, że rywale zbyt łatwo zdobyli bramkę. Ten stracony gol podziałał na nas motywująco i spowodował, że to co staramy się realizować w treningach, wyszło idealnie przy dwóch golach Marcina Jaworzyna. To nam dało dużo wiary i pozytywnej energii. Schodziliśmy na przerwę prowadząc 2:1 i było widać w drużynie dużą chęć. Co prawda po przerwie nie wykorzystaliśmy kilku znakomitych okazji do „zamknięcia” meczu, ale gol strzelony na 3:1 - mimo straconej bramki znowu po stałym fragmencie gry - dał nam zwycięstwo. Dla społeczności skoczowskiej jest to bardzo ważne wydarzenie i fajnie, że mogliśmy jej dać tę radość.
Przed skoczowianami zimowa przerwa, wypełniona obchodami 100-lecia, ale wiosną zarówno w klasie okręgowej, jak i w pucharowych rozgrywkach emocji na pewno nie zabraknie. - Myślę, że Beskid będzie godnie reprezentował nasz podokręg w rozgrywkach Poltent Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego ZPN i dotrze do finału, czego mu życzę - powiedział prezes podokręgu Skoczów, Bogusław Walica, który uczestnikom finału wręczył medale oraz symboliczne czeki - 1500 złotych dla pokonanych i 2500 złotych dla zwycięzców.
Beskid Skoczów - Tempo Puńców 3:2 (2:1) Bramki: Jaworzyn 28, 38 - głową, Małkowski 56 - Leśniewicz 11, Rucki 63 - głową.
BESKID: K. Krucek - Trybulec, Chrapek, Ferfecki - Małkowski, Surawski, Zątek (90+3. Krzak), Kotrys - Sikora (75. Pater), Jaworzyn (87. Juraszek), J. Krucek. Trener Bartosz WOŹNIAK.
TEMPO: Huczała - Morys (54. R. Adamek), Nowak (46. Szlajss), Pszczółka, Rucki - Szczęsny, Olszar (81. Chamot), Gabryś, Stasiak - Leśniewicz (54. Legierski), K. Adamek. Trener Michał PSZCZÓŁKA.
Sędziował Sławomir Kantor (Strumień). Żółte kartki: Zątek - R. Adamek.
Jerzy Dusik
