Radosław Galant (w białej koszulce) dzisiaj ma powrócić i zapewne wzmocni zespół.


Niezbadane tajemnice...

Hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie zaskakują nie tylko rywali, ale również samych siebie.


Siedzę w hokeju prawie całe życie, ale nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć tego, czego doświadczam w tym sezonie – rozkłada bezradnie ręce trener z Jastrzębia, Robert Kalaber. - Bo obecne rozgrywki ligowe są szalone, zdarzają się najmniej oczekiwane rozstrzygnięcia, a jeszcze wiele przed nami – wtóruje mu szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec, Piotr Sarnik. Niezbadane są tajemnice ligowej rywalizacji, a liderami w tej kwestii są niewątpliwie hokeiści JKH GKS-u. W niedzielę przegrali z kretesem z Podhalem 3:10, by we wtorek wygrać z obrońcą tytułu, GKS-em Katowice 4:3.


Głowa najważniejsza

- Przygotowanie fizyczne jest ważne, ale przede wszystkim liczy się głowa – mocno akcentuje kapitan JKH, Maciej Urbanowicz. W jednym zdaniu ujął to co jest najważniejsze w dzisiejszej rywalizacji. Bez koncentracji oraz skupienia się na zadaniu jakie stoi przed zespołem nie będzie efektu. Cóż z tego, że hokeiści z Jastrzębia posiadali przewagę w Nowym Targu skoro po pierwszej tercji był remis 2:2, a gospodarze oddali zaledwie cztery strzały. A potem nastąpiła katastrofa, o której chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Zmiany bramkarzy również nie przyniosły skutku. - Mamy wielu młodych zawodników i gdy przychodzi do meczu z nieco niżej notowanym rywalem wówczas dochodzą do wniosku, że mogą sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa – mówi słowacki szkoleniowiec ekipy z Jastrzębia. - Gdy potykamy się z silniejszym i wyżej notowanym rywalem wówczas obowiązuje pełna mobilizacja. Mniej doświadczeni gracze realizują nakreślone założenia i trzymają się sztywno pewnych schematów. Po pierwszej tercji w meczu z GKS-em Katowice byłem załamany, bo graliśmy źle. W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka słów, ale miałem czarne myśli. A tymczasem potrafiliśmy odwrócić losy meczu i go wygraliśmy.


Im trudniej, tym...

Jeżeli dostaje się „dychę” bramek w Nowym Targu to trzeba się obawiać spotkania z obrońcami tytułu mistrzowskiego z Katowic. - Z nami jest tak, że im trudniejszy rywal, tym lepiej wygląda gra – sarkastycznie zauważa trener Kalaber. - Musimy się nauczyć cierpliwości. Młodsi i mniej doświadczeniu zawodnicy solidnie pracują na treningach, cały czas się uczą oraz wyciągają wnioski. Szymon Kiełbicki dla przykładu z meczu na mecz robi postępy i już teraz wiem, że już w niedalekiej przyszłości będzie ważnym ogniwem zespołu. Zdecydowaliśmy się na grę dwoma młodymi bramkarzami, którzy mają 23 i 22 lata. Dostali szansę, starają się ją wykorzystać i ciągle się uczą. Musimy się wykazać cierpliwością, ale jestem przekonany, że obraliśmy właściwy kierunek. A tymczasem przed hokeistami JKH GKS najpierw mecz w Tychach, a w niedzielę na własnej tafli z Re -Plast Unią Oświęcim.

- Tylko proszę mnie nie pytać jak będzie, bo tego nie wie nikt – mruży znacząco oko Kalaber. - Znamy wartość rywali i szukamy ciągle punktów, by znaleźć się jak najwyżej. Liczę, że zawodnicy wyciągnęli właściwe wnioski.


Bez środkowych

Tyszanie po zmianie trenera grają stabilnie, choć też mają problemy. Roman Rac prawie od początku sezonu ma kłopoty zdrowotne. Potem do niego dołączyl Radosław Galant, zaś ostatnio zachorował Filip Komorski. GKS występował bez trzech środkowych napastników, a mimo to poradził sobie w karnych z „Pasami”. - Szkoda punktu, ale każde zwycięstwo cieszy – mówi drugi trener GKS-u, Adam Bagiński. - Prezentujemy solidną grę defensywną i cały czas staramy się ją doskonalić. Ubytki kadrowe były poważne, ale poradziliśmy sobie w Krakowie, a nieco wcześniej z Unią na własnym lodzie. A teraz kolejny wymagający i niewygodny rywal z Jastrzębia. Jego porażkę 3:10 w Nowy Targu traktuję jako „wypadek przy pracy”. Czasami tak bywa, że traci się gole w najmniej oczekiwanym momencie. W meczu z nami jastrzębianie znów staną na wysokości zadania. GKS odniósł sześć zwycięstw z rzędu i chciałby tę serię kontynuować. (sow)