Lawrence Ennali imponuje szybkością i przebojowo Fot. Krzysztof Porębski/Pressfocus.pl
Wykorzystana szansa
Niespodziewany debiutant w wyjściowym składzie Górnika, Lawrence Ennali, ma prawo być zadowolony po meczu z Puszczą.
GÓRNIK ZABRZE
Mało który piłkarz zabrzańskiej drużyny po porażce 1:2 mógł wrócić do Zabrza z podniesioną głową po przegranym meczu w Krakowie. Choć zespół nie zdobył punktów, zadowolony może być chyba jedynie 21-letni niemiecki skrzydłowy Lawrence Ennali, który w czasie przerwy reprezentacyjnej na tyle poprawił swoją pozycję w zespole, że po raz pierwszy zagrał od początku w ekstraklasie i nie został zmieniony.
Aktywny i szybki
Niemiec, biegający po murawie w koszulce z numerem 11, od początku wyróżniał się na tle kolegów z drużyny i sprawiał problemy obronie beniaminka. Przed przerwą wypracował gola do spółki z Daisuke Yokotą, gdy odważnie wszedł w pole karne i Michał Koj nie dał rady zatrzymać go zgodnie z przepisami. W niedzielę Górnik oddał osiem celnych strzałów, z czego połowa należała do Ennaliego, który próbował pokonać bramkarza pięć razy. Debiutant miał udanych dziewięć z jedenastu dryblingów i wykonał 31 sprintów. Nie miał także problemów z celnością podań – do partnerów trafiło 36 z 41 zagranych przez niego piłek. Grał na tyle dobrze, że trener nie myślał o jego zmianie. Jan Urban do końca liczył, że jego przebojowość pomoże chociaż zremisować spotkanie. – Z dobrej strony pokazał się w sparingu z Wisłą Kraków, na treningach wyglądał tak samo. Dostał szansę i zgadzam się, że znakomicie ją wykorzystał – odpowiedział szkoleniowiec, gdy zapytaliśmy go, czy Ennali może czuć się wygranym tego spotkania. – Był bardzo aktywny, kreował wiele sytuacji bramkowych. Obrona Puszczy nie radziła sobie z nim. Mamy dobre boki i chcemy to wykorzystać – tłumaczy trener Urban.
Trudne początki
Górnik jest pierwszym klubem skrzydłowego poza ojczyzną. W poprzednim sezonie grał na wypożyczeniu dla SC Rot-Weiss Essen z 3. Bundesligi. Na koncie ma także osiem występów poziom wyżej w Hannoverze 96, z którego został wytransferowany do ekstraklasy. Nie doczekał się w niej jeszcze gola, ale ma na koncie dwa w Pucharze Polski przeciwko GKS-owi Katowice. Mówił wtedy, że nie było mu łatwo zaaklimatyzować się w nowym zespole, ale czuje się coraz lepiej. Być może ostatni występ będzie dla niego przełomowy i na dłużej zagości w górniczej jedenastce. Jednym z jego największych atutów niewątpliwie jest szybkość, ale w Niemczech miał też opinię zawodnika, który czasem ma problem z podjęciem odpowiedniej decyzji. Czekał zbyt długo lub spieszył się z podaniem i strzałem. Lubił też kłócić się z sędziami, więc w poprzednim sezonie miał więcej żółtych kartek (siedem) niż goli i asyst razem wziętych (pięć). W końcówce roku może być jednym z atutów „górników”, którzy po serii wygranych, znowu są w lekkim dołku. Michał Knura
Drugi taki przypadek
Po niedzielnym meczu w Puszczy cieszą się, że udało im się zdobyć trzy punkty. Tym bardziej, że to przecież rywal prowadził. Wcześniej taka sytuacja zawsze oznaczała porażkę beniaminka. Tymczasem Górnik ma problem, bo nie powiększył swojego dorobku w dwóch ostatnich meczach, które dobrze się dla niego zaczynały. Gdy wcześniej obejmował prowadzenie, zdobył 11 na 15 punktów.
