Sylwia Matuszczyk i jej koleżanki z reprezentacji zapowiadają walkę do upadłego. Fot. Paweł Bejnarowicz/ZPRP


Wracajcie jak najpóźniej

Przed dwoma laty biało-czerwone zostały 15. drużyną świata. Tym razem celują w znacznie wyższe miejsce


Dziś meczami Korei Południowej z Austrią oraz Brazylii z Ukrainą zainaugurowane zostaną 26. mistrzostwa świata kobiet. Organizatorami turnieju są Dania, Norwegia i Szwecja, zaś spotkania rozgrywane będą w: Jyske Bank Boxen w Herning (Dania), Arena Nord w Frederikshavn (Dania), DNB Arena w Stavanger (Norwegia), Trondheim Spektrum w Trondheim (Norwegia), Helsingborg Arena w Helsingborg (Szwecja) oraz Scandinavium w Goeteborgu (Szwecja). Mistrzowskie zmagania trwać będą do niedzieli 17 grudnia, a wielki finał odbędzie się 17 grudnia o 19.00 w Herning. Obrończyniami tytułu są Norweżki, które dwa lata temu na hiszpańskich parkietach pokonały w finale Francuzki 29:22. W tegorocznych mistrzostwach wystąpią 32 drużyny, które w ramach fazy grupowej podzielono na 8 grup. Do kolejnej rundy (fazy zasadniczej) awansują po trzy zespoły. Drużyny, które uplasują się na ostatnich lokatach w stawce, zagrają w zmaganiach o Puchar Prezydenta, czyli o miejsca 2532. Reprezentacja Polski trafiła do grupy F razem z Iranem, Japonią i Niemcami. W fazie zasadniczej drużyny, które wywalczą promocję z poprzedniej rundy, uformują 4 grupy po 6 zespołów. W ten sposób grupa F połączy się z grupą E, a wyniki z fazy grupowej przeciwko rywalkom, które także awansują do kolejnej rundy, zostaną automatycznie zaliczone do tabeli fazy zasadniczej. Potencjalnymi rywalkami biało-czerwonych na tym etapie rozgrywek będą: Dania, Rumunia, Serbia i Chile. Spotkania z udziałem Polek w dalszym ciągu rozgrywać będą się w Herning. Do ćwierćfinału awansują po dwa najlepsze zespoły z każdej z grup fazy zasadniczej. Prawa do transmisji na terenie Polski posiada platforma streamingowa Viaplay. To właśnie na niej będzie można obejrzeć wszystkie mecze z udziałem reprezentacji Polski. Co musiałoby się stać, by zobaczyć nasz zespół w „otwartym kanale”? Musiałby awansować do półfinału, bo mecze tej fazy, a także finał oraz starcie o brązowy medal pokaże TVP Sport. Oprócz broniących tytułu Norweżek do grona faworytek zaliczane są mistrzynie olimpijskie Francuzki. Z tymi zespołami Polki mogą zagrać najwcześniej w półfinale. Wsród kandydatów do medali wymienia się także dwie inne skandynawskie drużyny - Danię i Szwecję, a także Hiszpanię i Holandię. Optymizmem napawa fakt, że w ostatnim sprawdzianie - w niedzielę na zakończenie turnieju Posten Cup - podopieczne Arne Senstada uległy nieznacznie (25:27) Norweżkom i to na ich terenie. - Miałyśmy w tym meczu nerwową pierwszą połowę i dużo spokojniejszą drugą. Pokazałyśmy, że potrafimy się bić z jednym z najlepszych zespołów na świecie. Myślę, że to bardzo dobry prognostyk przed startem mistrzostw. Cieszymy się też, że w trakcie Posten Cup wszystkie trzy mecze zagrałyśmy na równym poziomie - powiedziała nasza czołowa obrotowa, Sylwia Matuszczyk. (m)