Mariona Ortiz i jej koleżanki dały lubliniankom solidną lekcję. Fot. Wojciech Szubartowski/PressFocus
Drugie lepsze od pierwszych
Najważniejsze klubowe rozgrywki dotarły do półmetka. W dwóch polskich klubach panują odmienne nastroje.
EUROLIGA KOBIET
Lubelski AZS zawodzi w lidze, a teraz bardzo słabo wypadł w Eurolidze. Na przeciwległym biegunie są wicemistrzynie z Polkowic, które zaliczyły 4. pucharową wygraną.
Zmiany w Lublinie
W środowy wieczór przeciw Hiszpankom lublinianki zaczęły koszmarnie. Spudłowały 10 pierwszych rzutów, a w pierwszej kwarcie zdobyły tylko 6 pkt! Do końca były na przegranej pozycji, bo warunki dyktowały przyjezdne. Miejscowe zdecydowanie przegrały walkę pod tablicami (33-41 w zebranych piłkach), były dużo słabsze w procencie rzutów z gry (26,2 przy blisko 45% rywalek), trafiły trzy razy mniej „trójek” (3-9). Nie zawiodła jedynie Elin Gustavsson (18 pkt, 10 zbiórek). Rewelacyjny występ w zespole z Hiszpanii zaliczyła Mariona Ortiz. 31-letnia rozgrywająca Casademont była bardzo blisko uzyskania triple-double obok 18 pkt miała 10 zbiórek, 7 asyst i 5 przechwytów. - Jesteśmy świadomi, że wyniki nie są zadowalające. Wzrost budżetu nie przełożył się na jakość - powiedział Rafał Walczyk, prezes AZS-u, który dodał, że wcześniej usunięto Channon Fluker, a teraz wolną rękę otrzymała Rika Bernath. - Jesteśmy krok od zakontraktowania nowej zawodniczki. Mamy nadzieję, że dołączy do nas jeszcze w tym tygodniu. Czy będą kolejne wzmocnienia? Będziemy analizować grę zespołu i nie wykluczam, że takowe nastąpią - dodał.
Sytuacja kadrowa nie wygląda dobrze. Magda Ziętara ma uraz nogi i gra na własne życzenie, Elin Gustavsson ma problem z kolanem, Dominika Fiszer z barkiem, a Emily Kalenik złamała nos i czeka na operację.
Polkowice na plus
Dużo lepsze informacje dochodzą z obozu BC Polkowice. W środę zespół Karola Kowalewskiego pewnie pokonał u siebie francuski Villeneuve d'Ascq LM. Numerem jeden na parkiecie była Brianna Fraser (19 pkt, 4 zbiórki, 61,5% skuteczności z gry). Zala Friskovec przy znakomitym procencie rzucała za 3 (5 z 7 prób) pkt. Niezłe spotkanie zaliczyła też Brittney Sykes (16 pkt, 8 zbiórek, 5 asyst). Bardzo ważna była druga kwarta, którą gospodynie wygrały 12 punktami, a rywalkom pozwoliły rzucić tylko 10 „oczek”. - W przerwie powiedziałem dziewczynom, że w obronie zagrały doskonale. Rzadko w Eurolidze zatrzymuje się rywala na 10 punktach w kwarcie chwalił swoje zawodniczki trener Kowalewski.
To już czwarta wygrana polkowiczanek w tej edycji Euroligi. Na półmetku zajmują 4. miejsce, a w kolejnym meczu podejmą Virtus Bolonia, z którym wysoko przegrały we Włoszech. (pp)
