Warta na drodze białostockich "Żubrów"
W ciągu kilku dni (1 grudnia w lidze i 5 grudnia w Pucharze Polski) Warta Poznań dwukrotnie będzie próbowała złamać wicelidera PKO BP Ekstraklasy.
Pierwszy mecz między Wartą i Jagiellonią odbędzie się w Poznaniu, pucharowy pojedynek natomiast cztery dni później w Białymstoku. - W naszej lidze trudno wskazać kogoś jako zdecydowanego faworyta – asekuruje się szkoleniowiec białostoczan Adrian Siemieniec przed piątkowym meczem w Grodzisku Wielkopolskim.
Przeciwnik Jagiellonii zajmuje obecnie w tabeli ekstraklasy 13. miejsce z dorobkiem 18 punktów, natomiast „Jaga” depcze po piętach Śląskowi Wrocław, tracąc do niego w tej chwili pięć „oczek”. Podopieczni trenera Siemieńca w 16 potyczkach ligowych zgromadzili 31 punktów, co wystarczyło im do „zaanektowania” fotela wicelidera tabeli. - To ciekawa sytuacja do zarządzania dla trenerów, trochę taka gra strategiczna, gdy się w tak krótkim czasie gra z tym samym rywalem przyznał szkoleniowiec zespołu z Białegostoku. - Ale w piłce się takie rzeczy dzieją. Pomysł na pierwszy mecz oczywiście mamy i jest on bardzo spójny z tym, w jaki sposób chcemy grać i nie chcemy tego zmieniać. Nie kalkulujemy, nie budujemy scenariusza na dwa spotkania, na razie najważniejszy jest piątkowy mecz w ekstraklasie.
Pytany o przeciwnika, zwrócił uwagę na kompetencje trenera Dawida Szulczka i sztabu szkoleniowego Warty. - Nie mówię tego, bo się z Dawidem przyjaźnię, po prostu tak uważam i uważałem zawsze – powiedział Adrian Siemieniec. - Do tego świadomość tego, jacy są i muszą być, by być skuteczni w lidze. To także powoduje, że Warta ma jasno określony kierunek, jak ma grać, co ma robić, żeby skutecznie punktować. Warta naprawdę jest kadrowo silna i ma wielu wartościowych graczy.
Pytany o rolę faworyta stwierdził, że obecna sytuacja Jagiellonii to „moment fajny, ale zarazem niebezpieczny”. Odnosząc się do remisu u siebie z Piastem Gliwice w minionej kolejce (ta strata punktów przerwała serię siedmiu zwycięstw z rzędu na własnym boisku) powiedział, że piłkarze odczuwają zawód, ale jednocześnie podkreślał, że wciąż trzeba brać pod uwagę między innymi punkt startu i przedsezonowe oczekiwania, a poprzedni sezon Jagiellonia kończyła walcząc do końca o utrzymanie. - Uważam, że nie jest to bezpieczny kierunek, jeżeli będziemy rozczarowani na przykład po jednym słabszym meczu, albo po remisie z Piastem, który jest po prostu bardzo dobrą drużyną. Chciałbym, żebyśmy patrzyli na to szerzej, byli cierpliwi, patrzyli na projekt, a nie oceniali przez pryzmat pojedynczego spotkania. Trzeba się cieszyć z tego, że można nazwać Jagiellonię faworytem w meczu z Wartą. To jest oczywiście opinia dziennikarzy, ja nie będę stawiał takich tez, bo uważam, że w lidze wyniki i jakość zespołów jest na tyle porównywalna, że ciężko dziś wskazać, kto jest faworytem. Może na papierze, ale wyniki ostatniej kolejki pokazały, że ci faworyci nie wygrali.
Do kadry ekipy z Białegostoku wraca hiszpański stoper Adrian Dieguez który - jak to mówił przed meczem z Piastem trener Siemieniec nie podając szczegółów - „złamał system wartości” zespołu i nie zagrał w meczu z Piastem Gliwice. - Wszystko jest już w porządku i jest brany pod uwagę na mecz z Wartą – stwierdził szkoleniowiec „Jagi”. - Temat jest już za nami. Tutaj nie było żadnych negatywnych skutków, jeśli chodzi o funkcjonowanie szatni, każdy wie co jest dla nas ważne, jacy mamy być i w tym kierunku wszyscy podążamy.
Po pauzie za żółte kartki wraca do kadry portugalski pomocnik Nene. Na razie nie wiadomo, czy będzie gotowy do gry pochodzący z Angoli napastnik Afimico Pululu, który nie do końca wyleczył kontuzję odniesioną kilka tygodni temu w meczu z Lechem Poznań. Robert Fiłończuk/PAP Bogdan Nather
