Fin Tuukka Rajamaeki strzelił pierwszego gola dla JKH. Fot. Tomasz Kudala/PressFocus


Winy odkupione

JKH zrehabilitował się za druzgocącą porażkę z Podhalem i zdobył komplet punktów


Wpoprzedniej kolejce podopieczni Roberta Kalabera skompromitowali się w Nowym Targu (3:10, w drugiej tercji 0:7) i wydawało się, że w meczu z urzędującym mistrzem Polski stoją na straconej pozycji. Mój sąsiad Zbigniew Wróbel (trener kobiecej reprezentacji Polski) przekonywał mnie, że trener Kalaber potrafi zmobilizować zespół na mecze z wyżej notowanymi drużynami. Wyszło na jego. W I tercji jastrzębianie byli tylko bladym tłem dla lidera. Przez większość tej odsłony gospodarze jeździli za rywalami niczym błędne owce. Dość powiedzieć, że do momentu zdobycia przez katowiczan pierwszego gola podopieczni trenera Kalabera ani razu nie wjechali do tercji obronnej przeciwnika. Przepraszam, dwukrotnie udała im się taka sztuka, lecz w obu przypadkach sędziowie odgwizdali spalonego. Pierwszego gola dla mistrzów Polski strzelił Hampus Olsson, który przeciął lot krążka wrzuconego z niebieskiej linii przez Noaha Delmasa. Drugi gol dla gości to efekt atomowego uderzenia Macieja Kruczka z niebieskiej linii. W II tercji jastrzębianie wzięli się w garść i w ciągu 10 minut odrobili straty. Gdy na ławkę kar powędrował Aleksi Varttinen, hokeiści JKH oddali kilka celnych strzałów na bramkę Johna Murraya, ale reprezentacyjny bramkarz spisywał się bez zarzutu. Gdy fiński obrońca wrócił już na lód, gospodarze zdobyli kontaktowego gola. Zdobył go Tuukka Rajamaeki, który dopadł do krążka odbitego przez kapitana zespołu, Macieja Urbanowicza. Wyrównującego gola zdobył Rastislav Szpirko, którego idealnie obsłużył Emil Bagin. Doświadczony Słowak nie zmarnował sam na sam z Murrayem. Emocje sięgnęły zenitu w ostatniej tercji, w której klasę pokazał Szpirko. Skrzydłowy drugiego ataku JKH dwukrotnie zmusił do kapitulacji bramkarza katowiczan, raz, gdy karę mniejszą odsiadywał Olli Ilsakka. W tzw. międzyczasie rzutu karnego dla gospodarzy nie wykorzystał Jakub Iżacky (44:07). Na 3 min i 25 sek, przed zakończeniem spotkania trener GKS-u Jacek Płachta wycofał bramkarza. Na minutę i 4 sek. do końca Iżacky mógł zamknąć mecz, ale nie trafił do pustej bramki! Zaczęły się nerwy. Goście zmniejszyli rozmiary porażki, gdy na ławce kar siedział Filip Starzyński - tylko 4 sekundy, bo tyle potrzebowali katowiczanie, by zdyskontować przewagę. Na doprowadzenie do remisu zabrakło czasu. Bogdan Nather


JKH GKS Jastrzębie - GKS Katowice 4:3 (0:2, 2:0, 2:1)

0:1 - Olsson - Delmas - Sokay (3:57),

0:2 - Kruczek - Monto - Ilsakka (6:29),

1:2 - Rajamaeki - Urbanowicz - Paś (26:26),

2:2 - Szpirko - Bagin - Górny(30:40),

3:2 - Szpirko - Iżacky - Starzyński (51:54),

4:2 - Szpirko - Jarosz - Iżacky (56:05, w przewadze),

4:3 - Fraszko - Kruczek - Pasiut (59:32, w przewadze).


Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Sebastian Kryś oraz Michał Żak i Mateusz Kucharewicz.

Widzów 300.


JKH: Miarka; Wajda - Kostek, Bagin - Górny, Martiszka - Viinikainen (2), Zając - Kamieniew; Kiełbicki - Paś (2) - Urbanowicz, Szpirko - Starzyński (2) - Iżacky, Rajamaeki Jarosz - Bernhards, Ł. Nalewajka - Arrak - R. Nalewajka. Trener Robert KALABER.


KATOWICE: Murray; Kruczek - Delmas, Koponen - Varttinen (2), Wanacki - Cook, Maciaś - Chodor; Bepierszcz - Pasiut - Fraszko, Hitosato - Monto - Ilsakka (2), Olsson - Sokay - Marklund (2), Michalski - Smal (2) - Kowalczuk. Trener Jacek PŁACHTA.


Kary:

JKH - 6 min,

Katowice - 8 min.