Kędzierzynianie – w bloku Aleksander Śliwka (z lewej) i David Smith – mocno musieli się napracować, by złamać opór Olympiakosu. Fot. PAP/Krzysztof Świderski
Męczarnie z kwalifikantem
Kędzierzynianie od zwycięstwa rozpoczęli marsz po czwarty z rzędu Puchar Europy. Sukces z Olympiakosem Pireus rodził się w wielkich bólach.
LIGA MISTRZÓW
Grecka drużyna do fazy grupowej musiała przebijać się przez eliminacje, ale to nie znaczy, że będzie dostarczycielem punktów. Trener Daniel Castellani – w 2009 roku doprowadził polskich siatkarzy do mistrzostwa Europy, w naszym kraju pracował też w Skrze Bełchatów, ZAKSIE i Indykpolu AZS Olsztyn – w swojej talii ma kilka asów, jak choćby byłego reprezentanta Włoch, rozgrywającego Dragana Travicę czy wicemistrzów Europy z reprezentacją Słowenii, Toncka Sterna i Alena Pajenka. Gospodarze błyskawicznie przekonali się o sile Olympiakosu. Ogromne problemy mieli Bartosz Bednorz i Łukasz Kaczmarek, którzy nie kończyli ataków. Ten pierwszy kilka razy został też zaskoczony w przyjęciu. Z czasem kędzierzynianom udało się wypracować przewagę (13:9). Przyjezdni błyskawicznie jednak ją zniwelowali (16:16). Końcówka pierwszej partii była wyrównana. Decydujące akcje należały jednak do ekipy z Pireusu. Decydujące punkty wywalczyli Pajenk oraz Rafail Koumentakis, choć musieli walczyć z potrójnym blokiem kędzierzynian. Przegrany set mocno podrażnił wicemistrzów Polski. Kolejny zaczęli z ogromnym animuszem. Rywale jednak nie odpuszczali. Walczyli o każdy punkt. Kibice oglądali więc sporo ciekawych wymian. Goście kroku kędzierzynianom byli w stanie dotrzymać jednak tylko do połowy odsłony. Później zaczął się popis naszej drużyny. Bednorz, Śliwka, Kaczmarek i David Smith z łatwością zdobywali kolejne punkty. Gospodarze pewnie wygrali drugiego seta, a w kolejnym prowadzili aż 23:16. I wtedy na parkiecie zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Kędzierzynian dopadła niemoc. Żaden z zawodników nie potrafił skutecznie zaatakować. Po chwili był już remis (23:23). Set zakończyła gra na przewagi, w której miejscowym dopisało szczęście. Gracze z Grecji mieli bowiem kilka szans na przejęcie inicjatywy, ale wtedy popełniali proste błędy, co w końcu się na nich zemściło. Na tym emocje się jednak nie skończyły. Kędzierzynianie wciąż mieli problemy ze złapaniem właściwego rytmu. Za to rywale prezentowali się wybornie. Wygrywali już nawet 15:11 i zanosiło się, że dojdzie do tie-breaka. Grę Grupy Azoty odmienili dopiero Dmitrij Paszycki i Jakub Szymański. Miejscowi konsekwentnie odrabiali straty. Po raz pierwszy wyszli na prowadzenie po ataku Kaczmarka (21:20). Pierwsi mieli też piłkę meczową. Przed szansą na przedłużenie spotkania stawali też goście. Udało się to kędzierzynianom, ale dopiero za czwartym razem, gdy Smith popisał się udanym atakiem.
(mic)
GRUPA A
Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle – Olympikos Pireus 3:1 (23:25, 25:20, 28:26, 31:29)
KĘDZIERZYN-KOŹLE: Gil (2), Bednorz (13), Takvam (6), Kaczmarek (22), Śliwka (9), Smith (12), Shoji (libero) oraz Paszycki (3), Szymański (2).
Trener Tuomas SAMMELVUO.
OLYMPIAKOS: Travica (4), Oliva (13), Pajenk (8), Stern (19), Koumentakis (12), Tzourits (9), Tziavras (libero) oraz Guazzelli Bonatto, Chandrinos.
Trener Daniel CASTELLANI.
Sędziowali: David Fernandez Fuentes (Hiszpania) i Risto Strandson (Estonia).
Widzów 1800.
Przebieg meczu
I: 10:9, 15:11, 19:20, 23:25.
II: 10:8, 15:12, 20:16, 25:20.
III: 10:7, 15:14, 20;15, 25:24, 28:26.
IV: 6:10, 11:15, 19:20, 25:24, 31:29.
Bohater – Łukasz KACZMAREK.
Knack Roeselare – Ziraat Bank Ankara zakończył się po zamknięciu wydania.
