Zaskoczyła mnie ta dymisja
Rozmowa z Adamem Matyskiem, prezesem Górnika Zabrze
Zaskoczyło pana wypowiedzenie złożone przez dyrektora sportowego Łukasza Milika?
- Nie spodziewałem się, że taka sytuacja może mieć miejsce. Nie było żadnych personalnych problemów z mojej strony czy ze strony trenera Urbana, a nasza współpraca układała się bardzo dobrze. To była autonomiczna decyzja Łukasza. W czwartek był on w klubie po raz ostatni. Tak będzie najlepiej. Są u nas zawodnicy, którym kończą się kontrakty i uznaliśmy, że nie byłoby dobrze, gdyby mieli świadomość mam tutaj na myśli zawodników i menedżerów - że dyrektor sportowy kończy trzymiesięczne wypowiedzenie w lutym, a dalej za wszystko odpowiada. To byłoby nieprofesjonalne.
Kto przejmie obowiązki dyrektora Milika?
- W takiej sytuacji sam będę zaangażowany w rzeczy, których - uprzedzam - nie chciałbym robić. W tym, co teraz jest do zrobienia, będę pomagał. Wcześniej też pomagałem, ponieważ sam byłem piłkarzem, a potem wykonywałem funkcję dyrektora sportowego. Będziemy sprawdzali rynek, żeby zatrudnić nowego dyrektora, ale jak szybko to nastąpi? Nie wiem. Mamy pion sportowy. Jest wysortowana grupa graczy, których mamy na uwadze przy zimowym okienku. Nie jest to duża liczba, bo nie jesteśmy zmuszeni do intensywnego działania. Mamy stabilną kadrę, z czego się bardzo cieszę. Nie jesteśmy w takiej sytuacji, jak było to w momencie, kiedy tutaj przychodziłem w lutym, kiedy w biegu musieliśmy podejmować szybkie działania. Szereg rzeczy, które zostały wykonane przez Łukasza z pionem sportowym, będę chciał kontynuować. Sam Łukasz - z tego, co mówił chciałby teraz więcej czasu poświęcić rodzinie. Na razie nie interesuje go praca w innym klubie czy akademii.
Jak wygląda sprawa z pieniędzmi? Czy wszystko jest w porządku? Piłkarze nie bardzo chcą na ten temat rozmawiać...
- Mam prośbę, by nie pytać o tę kwestię. Nasza sytuacja jest znana. Są poślizgi, ale to nie znaczy, że nie płacimy zawodnikom. Piłkarze grają, jeżdżą na mecze. Nie będę tego drażliwego tematu rozwijał. Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby finanse ustabilizować.
Nie martwi pana, że z klubu odchodzą kolejni ludzie?
Łukasz Milik, rzecznik prasowy Konrad Kołakowski, od lat robiący zdjęcia Dariusz Hermiersz… - Byłem zaskoczony, że Łukasz przyniósł wypowiedzenie. Konrad Kołakowski również sam złożył wymówienie. Decyzję o tym, kto chce pracować, każdy podejmuje sam. To autonomiczna decyzja każdego z zainteresowanych.
Co z obchodami 75-lecia klubu?
- Przygotowujemy się do tego wydarzenia. Chcemy, żeby była nutka niespodzianki, dlatego nie mamy zamiaru zdradzać szczegółów, ale przygotowania trwają od wielu tygodni. Na pewno wszystko chcemy zorganizować tak, żeby zostało to zapamiętane. Rozmawiał Michał Zichlarz
