Sergio Scariolo, trener Hiszpanów, uprzedza, że gospodarze turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk mają zwykle problemy z awansem.

Pasuje nam rola underdoga

Niewygodna Finlandia, bardzo silne Bahamy i piekielnie mocna Hiszpania z dodatkowym atutem własnej widowni. Polakom o awans do Paryża będzie bardzo trudno, ale nie jest to zadanie niewykonalne.


Losowanie, które odbyło się w poniedziałkowy wieczór w szwajcarskim Mies i przydzieliło nam rywali w walce o bilet na igrzyska olimpijskie w Paryżu, jest na ustach całej koszykarskiej Polski. Komentują trenerzy, zawodnicy, działacze i przede wszystkim kibice. Na początku lipca przyszłego roku biało-czerwoni zagrają w Walencji. W swojej grupie za rywali mamy Finlandię oraz Bahamy. A to dopiero początek zadania, bo żeby je wykonać i zagrać w Paryżu, trzeba będzie w wielkim finale pokonać najlepszą drużynę z drugiej grupy, a tam grają Hiszpanie, Liban oraz Angola. Zdecydowanym faworytem do awansu z Walencji będą gospodarze, czyli drugi zespół w rankingu FIBA. - Grupa jest bardzo ciężka. Trafiliśmy na Finlandię, czyli zespół, który nam od jakiegoś czasu nie leży i z którym mamy rachunki do wyrównania, oraz na Bahamy, które najprawdopodobniej będą składały się z graczy NBA. Nam jednak pasuje rola underdoga. Lubimy wychodzić z cienia, lubimy zaatakować, gdy wszyscy mówią, że na papierze ktoś jest od nas lepszy. Nasze ambicje pchają nas do ciężkiej pracy, aby godnie reprezentować nasz kraj i wszystkich kibiców - mówi trener naszej kadry Igor Milicić.

Finlandia to uczestnik tegorocznych mistrzostw świata, grała także w finałowym turnieju Eurobasketu 2022, gdzie w fazie grupowej w Pradze rozbiła Polaków 89:59. Jednak oba zespoły wyszły wtedy z grupy, w 1/8 Finowie pokonali Chorwatów, w ćwierćfinale trafili na Hiszpanów, z którymi po zaciętym meczu przegrali (90:100). Gwiazdą reprezentacji "Susijeng”(tak nazywany jest zespól narodowy fińskich koszykarzy) jest grający na co dzień w NBA Lauri Markkanen z Utah Jazz, a wcześniej występował w Chicago Bulls i Cleveland Cavaliers. - Z Polakami w ostatnich latach mieliśmy zacięte pojedynki, oni są głodni rewanżu za porażkę na ostatnim Eurobaskecie. Znamy ich drużynę, oni znają nas - mówi Lassi Tuovi, trener reprezentacji Suomi. - Bahamy z kolei to rywal, z którym nie mieliśmy wiele do czynienia. zagrali świetny turniej kwalifikacyjny, mieli tam trzech zawodników z NBA. Z pewnością to trudny przeciwnik - dodaje szkoleniowiec Susijeng. Bahamy będą chciały w Walencji sprawić niespodziankę. Bahamy były rewelacją turnieju prekwalifikacji strefy Ameryk - pokonały w finale Argentynę przed jej własną publicznością 82:75. wcześniej w fazie grupowej też byli lepsi od Argentyńczyków, dodatkowo w półfinale wysoko pokonali Urugwaj. Zespół ma w składzie trzech koszykarzy amerykańsko-kanadyjskiej ligi: Deandre Aytona (Portland Trail Blazers), Erica Gordona (Phoenix Suns) oraz Buddy'ego Hielda (Indiana Pacers). Trenerem zespołu jest pracujący w NBA Chris DeMarco, asystent Steve'a Kerra w Golden State Warriors. Dwie wygrane z Argentyną w ciągu pięciu dni, oba w Buenos Aires pokazują jak piekielnie silny jest zespół Bahamów. Dodajmy, że Argentyńczy to byli mistrzowie olimpijscy, siódmy obecnie zespół w rankingu FIBA. Łukasz Koszarek, dyrektor reprezentacji Polski, jest optymistą: - Grupa jest trudna, ale nagroda jest historyczna. O awansie na igrzyska olimpijskie marzymy przecież od kilkudziesięciu lat, a teraz jesteśmy na pewno bardzo blisko. Najważniejsze dla nas jest teraz skompletowanie możliwie najsilniejszego składu. Ważne też, żeby nasi zawodnicy byli w jak najlepszej formie. Na pewno będziemy drużyną, z którą nawet takim zespołom jak Hiszpania nie będzie przyjemnie grać. Słowa o skompletowaniu maksymalnie mocnego składu wydają się w tej sytuacji kluczowe. Niewątpliwie występ Jeremy'ego Sochana z San Antonio Spurs to konieczność, a szybkie dostarczenie paszportu zainteresowanemu grą w naszych barwach Brandinowi Podziemskiemu z Golden State Warriors jest teraz zadaniem priorytetowym dla działaczy. Sergio Scariolo, szkoleniowiec gospodarzy zwrócił uwagę na zupełnie inny, ale bardzo ciekawy fakt: - Trzeba przeanalizować dlaczego gospodarze poprzednich turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk nie uzyskiwali awansu, mimo, że były to bardzo mocne zespoły. Faktycznie przed olimpiadą w Tokio rozegrano cztery turnieje i w żadnym z nich promocji nie zdobyli gospodarze. Mecze rozgrywane były w Belgradzie (Serbowie nie dali rady w finale Włochom), Kownie (Litwini w finale ulegli Słowenii), Victorii (Kanada przegrała w półfinale, awans Czechów) i Splicie (Chorwacja przegrała w półfinale, awans Niemców). Szkoleniowiec Hiszpanów chwali jednocześnie wybór Walencji. - Walencja to miasto koszykówki. Mają świetne kluby, znakomitą organizację, fantastycznych kibiców, którzy w lipcu na pewno będą nas wspierać mówi Scariolo i zapewnia, że jego drużyna podejdzie do meczów z pokorą, koncentracją i dużym szacunkiem do rywali. Piotr Płatek