Sentyment do Sosnowca
Rozmowa z Łukaszem Koszarkiem, byłym reprezentantem Polski, od niedawna prezesem
Niebawem minie pierwsze pół roku od momentu objęcia przez pana funkcji prezesa Polskiej Ligi Koszykówki. Długo zastanawiał się pan nad tą propozycją? Nie ukrywam, że gdy otrzymałem propozycję objęcia funkcji prezesa PLK nastąpił moment zastanowienia, ale trwał bardzo krótko. Wiedziałem, że Radosław Piesiewicz zostawia ją w bardzo dobrej kondycji zarówno sportowej, jak i finansowej. Wykonał świetną i trudną pracę w ostatnich latach. Rozgrywki obecnej Orlen Basket Ligi cały czas się rozwijały. A ponieważ w trakcie swojej kariery zawodniczej nie obawiałem się trudnych meczów, to nową funkcję traktuję jako kolejne wyzwanie.
Jeszcze nie tak dawno biegał pan po koszykarskich parkietach, a tu niemal z dnia na dzień trzeba było zostawić strój sportowy na rzecz garnituru. Już wcześniej pełniłem funkcję dyrektora reprezentacji, więc garnitur był przygotowany. Na początku musiałem sporo spraw nadrobić, wielu rzeczy się nauczyć. Mogę jednak powiedzieć, że teraz jest już znacznie łatwiej, także dzięki temu, że pomogli mi wszyscy dookoła pracownicy i prezesi klubów. Z dnia na dzień czuję się coraz pewniej na nowym stanowisku.
Spółka PLK z roku na rok się rozwija, jakie jest teraz jej największe wyzwanie? Wspólnie z naszymi sponsorami i telewizją Polsat chcemy wzmocnić marketingowo główne wydarzenia sezonu. Myślę o szlagierach i klasykach Orlen Basket Ligi, meczu o Pekao SA Superpuchar Polski, turnieju finałowym Pekao SA Pucharu Polski, a także o fazie play offu. To już teraz są świetne produkty, ale widzę możliwości, aby stały się jeszcze lepsze. Pracujemy także nad nową odsłoną oficjalnej strony PLK.pl, ciągle rozwijamy się w mediach społecznościowych. Chcemy bowiem jeszcze efektywniej docierać do kibiców koszykówki.
Jak ocenia pan poziom sportowy ligowej koszykówki w naszym kraju? Orlen Basket Liga przyciąga coraz większe nazwiska. Do rozgrywek wracają reprezentanci Polski, jak Michał Michalak, ważne role w swoich zespołach pełnią chociażby Jarosław Zyskowski, Jakub Garbacz czy Jakub Nizioł. Do tego w drużynach grają reprezentanci innych krajów można tu wymienić chociażby Aigarsa Skele, reprezentanta Łotwy, która zajęła piąte miejsce na ostatnich mistrzostwach świata. Poszczególne ekipy coraz chętniej grają w europejskich pucharach i w innych rozgrywkach międzynarodowych. To ogromna zmiana na plus. W obecnym sezonie aż połowa drużyn OBL zmierzy się w sezonie zasadniczym z drużynami zagranicznymi. Poziom sportowy jest coraz lepszy, widać znaczną poprawę jakości w ostatnich latach.
Jak układa się współpraca na linii PLK PZKosz? Polska Liga Koszykówki zawsze współpracowała z Polskim Związkiem Koszykówki. Wspieramy się, chociażby w ramach organizacji poszczególnych imprez, wymieniamy doświadczenia. Aby polska koszykówka nadal mogła się rozwijać w dobrym tempie, potrzebna jest na tym polu symbioza. Jestem przekonany, że właśnie tak jest. Mam nadzieję że przedstawiciele PZKosz myślą podobnie.
W ostatnim czasie spora liczba wydarzeń, zarówno jeśli chodzi o męską i żeńską koszykówkę odbywa się w Sosnowcu. Miasto Sosnowiec, z prezydentem Arkadiuszem Chęcińskim na czele, bardzo zaangażowało się w popularyzację koszykówki. Impulsem do tego było wybudowanie nowoczesnej Areny Sosnowiec. Pamiętajmy, że to miasto ma ogromne tradycje, koszykarze Zagłębia sięgali po tytuły mistrzowskie, a obecnie z powodzeniem w kobiecej Orlen Basket Lidze radzą sobie zawodniczki MB Zagłębia, czwarta drużyna ubiegłego sezonu, która rywalizuje teraz w EuroCup. Cały kompleks ArcelorMittal Park robi ogromne wrażenie, to świetne miejsce dla naszej i nie tylko dyscypliny. Sam rozegrałem w tej hali swój ostatni mecz w reprezentacji przed polską publicznością, dlatego zawsze będę miał sentyment do tego miejsca. Przez najbliższe trzy lata w Sosnowcu będziemy mogli oglądać zmagania w Pekao SA Pucharze Polski. Osiem najlepszych drużyn ORLEN Basket Ligi będzie walczyło o prestiżowe trofeum. Jestem pewny, że wszyscy będą się dobrze w tym miejscu czuli, a kibice nie tylko z Zagłębia Dąbrowskiego, ale z całego kraju sprawią, że to będą widowiska warte zapamiętania.
Frekwencja, choćby podczas meczu w Sosnowcu z Austrią, o którym pan wspomniał, może świadczyć o tym, że basket nad Wisłą ponownie cieszy się zainteresowaniem, tak jak miało to miejsce w połowie lat 90. Reprezentacja Polski po ostatnich sukcesach ósmym miejscu na mistrzostwach świata w 2019 roku oraz czwartym na EuroBaskecie w 2022 roku stała się dobrą marką. Nasi najlepsi koszykarze grają w wielkich klubach Mateusz Ponitka w Partizanie Belgrad, Aleksander Balcerowski w Panathinaikosie Ateny, a Michał Sokołowski w Napoli. Cały czas jesteśmy w grze o igrzyska olimpijskie w Paryżu. Mamy nadzieję, że dołączy do nas „nasz człowiek” w NBA, czyli Jeremi Sochan. Świetne wyniki biało-czerwonych sprawiają, że koszykówka w Polsce ponownie stała się modna. Zrobimy wszystko, aby to zainteresowanie podtrzymać.
Rozmawiał Krzysztof Polaczkiewicz
Powrót po 40 latach
W niedzielę na ulicznym torze w amerykańskiej stolicy hazardu zostanie rozegrany wyścig o Grand Prix Las Vegas.
FORMUŁA 1
Formuła 1 na Las Vegas Street Circuit pojawi się po ponad 40-letniej przerwie, poprzednio najszybsi kierowcy świata rywalizowali tu w sezonach 1981 i 1982. Wtedy zawody rozegrano na zupełnie innym torze niż teraz, tymczasowy obiekt był bowiem zlokalizowany na parkingu hotelu Caesars Palace. W 1981 roku o tytuł w ostatniej rundzie mistrzostw świata walczyli Argentyńczyk Carlos Reutemann, Brazylijczyk Nelson Piquet i Francuz Jacques Laffite. Ostatecznie wyścig wygrał Australijczyk Alan Jones z Williamsa, Piquet z Brabhama był piąty i zapewnił sobie pierwszy w karierze tytuł. Jego rywal Reutemann (Williams) został sklasyfikowany w tym wyścigu na ósmej pozycji.
Rok później walka o tytuł także rozegrała się w Las Vegas. Wyścig wygrał Włoch Michele Alboreto (Tyrrell-Ford), piąte miejsce zajął Fin Keke Rosberg z Williams -Ford i zapewnił sobie jedyny w karierze tytuł. Dwa pierwsze wyścigi F1 w Las Vegas nie cieszyły się dużym zainteresowaniem amerykańskich fanów, którzy bardziej pasjonowali się innymi seriami.
Po podpisaniu umowy przez Liberty Media na organizację rundy w Las Vegas zdecydowano, że nowa uliczna trasa musi był zupełnie inna niż ta sprzed 40 lat. Teraz tylko najdłuższa prosta Las Vegas Street Circuit o długości prawie 2 km przebiegać będzie nadal wzdłuż słynnej ulicy The Strip, przy której położony jest Caesars Palace, ale pozostałe fragmenty trasy są zupełnie inne. Zasadniczą różnicą w porównaniu ze zwykłym weekendem wyścigowym jest jego termin. Wyścig odbędzie się bowiem w sobotni wieczór, ale według czasu polskiego start nastąpi o 7.00 w niedzielę.
Nowy tor może sprawić kierowcom trochę problemów. Jego nawierzchnia będzie perfekcyjnie gładka, nie pokryta gumą z opon, a przez to przyczepność może być gorsza niż zazwyczaj. Kłopoty może sprawić także aura, w czasie wyścigu spodziewana temperatura powietrza może oscylować w granicach 6-8 st. C, trudno będzie utrzymać odpowiednią temperaturę opon. Dlatego Pirelli przygotowało na Las Vegas specjalny zestaw opon najbardziej miękkich, które będzie łatwiej rozgrzać i utrzymać ich odpowiednią temperaturę.
Pierwotnie tor miał liczyć 6,12 km długości i mieć 14 zakrętów. Po zmianach długość nie uległa zmianie, ale zakrętów jest 17. Według symulacji prędkość maksymalna wyniesie 342 km/h. Najdłuższa prosta prowadzi po głównej ulicy miasta The Strip, gdzie zlokalizowane są największe kasyna. Ta prosta będzie liczyła 1,9-2,0 km. Tam kierowcy pojadą z gazem wciśniętym do deski, będą osiągali maksymalną prędkość.
Pytany o ocenę toru w Las Vegas mistrz świata Max Verstappen przyznał, że wie o nim bardzo mało. Jaki jest rzeczywiście pokażą treningi. Wszyscy musimy się go uczyć, dlatego szanse są wyrównane przyznał dyplomatycznie Holender, który w tym sezonie wygrał już 17 z 20 rozegranych wyścigów.
KLASYFIKACJA GENERALNA MŚ (PO 20 Z 22 WYŚCIGÓW)
1. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) 524 pkt mistrz świata
2. Sergio Perez (Meksyk/Red Bull 258
3. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes) 226
4. Fernando Alonso (Hiszpania/Aston Martin) 198
5. Lando Norris (W. Brytania/McLaren) 195
6. Carlos Sainz (Hiszpania/Ferrari) 192
7. Charles Leclerc (Monako/Ferrari) 170
8. George Russell (W. Brytania/Mercedes) 156
9. Oscar Piastri (Australia/McLaren) 87
10. Lance Stroll (Kanada/Aston Martin) 63
KLASYFIKACJA KONSTRUKTORÓW
1. Red Bull 782 pkt mistrz świata
2. Mercedes 382
3. Ferrari 362
4. McLaren 282
5. Aston Martin 261
6. Alpine 108
